Wyszukiwarka
Robiąc zakupy wesprzyj czworonogi za darmo!
1% Wesprzyj naszych podopiecznych

W imieniu naszych podopiecznych prosimy o 1%! 

Fundacja dla Zwierząt i Środowiska „Lepszy Świat” pomaga bezdomnym, oraz pokrzywdzonym przez los i ludzi zwierzętom, przeprowadza interwencje, prowadzi domy tymczasowe i współpracuje w ramach wolontariatu z cieszyńskim schroniskiem dla psów. Jesteśmy organizacją non-profit, nie prowadzimy działalności gospodarczej, a nasze działania finansujemy z darowizn ludzi, którym los bezbronnych zwierząt nie jest obojętny. Jesteśmy Organizacją Pożytku Publicznego. Abyśmy nadal mogli pomagać, chronić i ratować zwierzęta, potrzebne jest nam Państwa wsparcie.

Rozliczając się z Urzędem Skarbowym można przekazać nam 1% należnego podatku. Wystarczy w rocznym zeznaniu podatkowym wpisać numer KRS 0000366266

Wszystkich, dla których los zwierząt nie jest obojętny prosimy o wsparcie w ten sposób naszej działalności!

Podpisz petycję!

Kuligi w Wiśle Czarnem widziane naszym okiem

Aktualności » Kuligi w Wiśle Czarnem widziane naszym okiem

2018-03-05 14:29

Kuligi w Wiśle Czarnem

  Weekend 24 i 25 lutego spędziliśmy w Wiśle Czarnem obserwując na miejscu jak wygląda sytuacja koni pracujących w kuligach. W sobotę nie ujawniając swojej tożsamości przedstawicielka naszej fundacji „Lepszy Świat” oraz fundacji „Viva” przeszły całą trasę, do ostatniej koliby. Była śnieżyca, na całej trasie zalegał nie ubity śnieg i miejscami lód. Na dolnej stacji, tzw. „załadunkowej” mnóstwo autobusów i prywatnych samochodów, zjeżdżały jeden za drugim, do jednych wsiadali turyści, którzy właśnie kończyli kulig, z innych wysiadali kolejni, którzy przenosili się na sanie. Masowa impreza turystyczna wyglądała jak spęd ludzi złaknionych przejechaniem się w górę i na dół saniami ciągniętymi przez przemęczone konie, z przerwą na posiłek i coś „na rozgrzewkę” w kolibach po drodze. Przerwa ta przeznaczona była jednak tylko dla uczestników, bo konie musiały przecież zwieźć na dół kolejną grupę, która już zakończyła biesiadowanie, i wciągnąć następną. I tak od 9 rano, kiedy zaczynają się kuligi, do 23-24 w nocy, kiedy zjeżdżają ostatnie grupy. Taka masówka nie sprzyja podziwianiu uroków beskidzkich lasów, a szkoda, bo trasa, którą przeszłyśmy na piechotę jest piękna i malownicza, ale to widzi się idąc, nie siedząc w saniach tyłem do przyrody. Konie już w godzinach wczesnopopołudniowych były przemęczone, spocone, zziajane. Wóz za wozem, mijanki w górę i w dół, a na wozach 14-15 osób, ile wejdzie, ile się upchnie. Radość dla ludzi,  tragedia dla spracowanych koni.

   W niedzielę po raz drugi udałyśmy się do Czarnego, tym razem już oficjalnie, filmując, robiąc zdjęcia, z ekipą TVN Interwencja. Tutaj panowie wozacy wykazali się już mocnym zdenerwowaniem, wyzywając nas od czasu do czasu niewybrednymi słowami i trącając końmi. Szczerze mówiąc, miałyśmy sporo wątpliwości co do stanu trzeźwości niektórych z nich, że o kulturze osobistej nie wspominając. A oni przecież odpowiadają za ludzi, których wożą, i za konie, które dla nich pracują. Kolejny dzień spędziłyśmy na takiej samej masówce. Nie wiemy ile godzin w nocy te konie miały okazję wypocząć, może kilka godzin, bo przecież dojazd do samej trasy z miejsca gdzie mieszkają oraz powrót też sporo zajmuje. Panowie wozacy ładowali całe sanie ludzi  i nieraz na naszych oczach kazali koniom kłusem, a raz i galopem pędzić w górę. Z koni parowało, umęczone i spocone kolejny dzień woziły setki żądnych rozrywki ludzi.

  Wiele rzeczy jest dla nas niejasnych, nie ma tam żadnych uregulowań dotyczących godzin pracy koni, regulaminów, licencji dla woźniców, monitoringu tego co się tam dzieje ze strony władz czy właścicieli terenu, żadnych kontroli, nie ma możliwości egzekwowania czegokolwiek. Totalna samowolka, każdy wozi jak chce, kiedy chce i ile chce. Ludzie mieszkający w okolicy donoszą nam o przerażających praktykach niektórych osób - zwierzęta kupowane są od handlarza wożącego konie do rzeźni przed sezonem, i sprzedawane po sezonie. Nie trzeba ich wówczas utrzymywać przez cały rok. Jak twierdzi jeden z naszych rozmówców to nie pierwsza śmierć konia, która tam się zdarzyła. Okoliczności śmierci Szagiego mamy nadzieję wyjaśni prokuratura, bo tutaj także jest mnóstwo niejasności i rozbieżności, bardzo istotnych dla sprawy. Zwłoki niestety nie zostały przez odpowiednie służby zabezpieczone, zutylizowano je zanim sprawa dotarła do nas, nie poznamy wyników sekcji, nie poznamy też wcześniejszych losów tego konkretnego konia. My mamy swoje podejrzenia, ale czekamy na dalszy rozwój sprawy. 

  Będziemy monitorować temat tak długo, dopóki los tych koni nie ulegnie poprawie, a ich właściciele nie zaczną dbać o swoje zwierzęta tak jak należy, ograniczając godziny pracy, dając koniom czas na odpoczynek, pilnując napojenia, nakarmienia i pracy bez przeciążenia, a także systematycznej i rzetelnej opieki weterynaryjnej. To należy się tym koniom za ich ciężką pracę, one pracują dla ludzi, dla tych którzy na nich zarabiają duże pieniądze, i dla tych którzy przyjemnie spędzają czas na kuligach. Należy im się dobra opieka, szacunek, godne warunki pracy i życia. Pamiętajmy, konie to bardzo wrażliwe i mądre zwierzęta, one tak samo jak my odczuwają ból i cierpienie zarówno fizyczne jak i psychiczne.

  Prosimy wszystkich, którzy uczestniczyli lub będą uczestniczyli w tego typu imprezach, o informacje jak to teraz wygląda, o Wasze wrażenia, spostrzeżenia, o czas odpoczynku koni, o ilości osób na saniach, o zdjęcia i filmiki. Wszystko to może pomóc nam w poprawie losu tych wspaniałych zwierząt.  

 Kontakt: tel. 782 717 771, biuro@fundacjalepszyswiat.pl

Facebook